Życie Marpy (1012 - 1099)
Tłumaczenie: Piotr Jankowski
Naropa miał niezliczone rzesze uczniów, lecz najwyższą realizację osiągnęło stu ośmiu z nich. Dwudziestu ośmiu joginów potrafiło dokonywać niezwykłych czynów, zaś czterech nazywał swymi synami serca. Z tych ostatnich najważniejszym uczniem był Marpa Lhotrakpa.
Żywot Marpy dzieli się na trzy fazy:

I. Zdolność pojawiania się w proroctwach
II. Zdolność przetrwania trudności związanych z rodziną
III. Zdolność doświadczenia samadhi

I Pojawianie się w proroctwach:
Ma ono dwa aspekty:
(A) Marpa przepowiedziany jako manifestacja;
(B) Marpa przepowiedziany jako właściwe naczynie

(A) Przepowiedziany jako manifestacja
Budda oznajmił w sutrach: "Miasto Czöpel w Gjedan przyniesie korzyść naukom" Padmasambhawa zaś przepowiedział w swym "Ukrytym Objawionym Skarbie": "W przyszłości pojawi się bezgraniczna emanacja wielkiego współczucia. W Peser w Lhotrak pojawi się człowiek imieniem Marpa Lodro"
Pewien Tybetańczyk znany jako Laszo Yönten Bar udał się do Indii by studiować sanskryt. W drodze został napadnięty przez bandytę i związany. Gdy wydawał już niemal ostatnie tchnienie, nadjechała na szakalu kobieta i samym tylko spojrzeniem unieruchomiła rozbójnika. Laszo Yönten Bar rzekł:
"Jesteś najwyższym współczuciem"
Kobieta odparła:
"Przyjechałam widząc, że jesteś bliski śmierci. Skąd przybywasz?"
"Pochodzę z Tybetu i podróżuję do Indii by studiować sanskryt i zostać tłumaczem", brzmiała odpowiedź.
"Mój brat Dombi Heruka zamanifestował się jako Marpa Lotsała i przyniósł pożytek wielu czującym istotom. Znasz go?" spytała kobieta. Mężczyzna odpowiedział:
"Słyszałem jego imię, lecz go nie spotkałem"
Wówczas wręczyła mu dwa kamienie, czarny i biały, mówiąc:
"Kiedy się znajdziesz w niebezpieczeństwie, rzuć je na ziemię" Następnie odeszła.
Dombi Heruka to manifestacja samego Buddy
To o nim mówi Namczak Barła Tantra:
Istnieje dziesięć gniewnych form
umożliwiających kontrolowanie gniewu;
Ośmiu bodhisattwów pomagających
rozwijać współczucie;
Osiem doskonałości pozwalających
opanować pomniejsze środki;
I ośmiu wielkich joginów, którzy manifestują
się praktykującym w tym życiu.

(B) Przepowiedziany jako właściwe naczynie.
Tilopa powiedział:
"Poprzez samowyzwolone słońce mądrości w klasztorze Pullahari rozprosz ignorancję Mati i pozwól by zwyciężyło światło mądrości. W Dharmakai, Dharmie-Jako-Takiej, nic się nie rodzi. Dzięki strumieniowi aktywności Dharmy, niech dojrzeje owoc czujących istot"
Riripa powiedział:
"By osiągnąć spokój wyrzeknij się pożądania tak jak uczynili to śrawakowie i pratjekabuddowie. Dzięki światłu nauk Naropy rozprosz ból przeszkadzających uczuć, chorobę wszystkich czujących istot"

II. Zdolność przetrwania trudności związanych z rodziną
W Czykhjer, w dolinie Lhotrak żyła rodzina nazwiskiem Marpa. Ojciec nazywał się Marpa Łangczuk Öser; jego ojciec z kolei miał na imię Könczog. Matka nazywała się Gjamo Dode. Urodziło im się pięcioro dzieci, dwoje młodszych i dwoje starszych od Marpy.
Rodzice zgodzili się posłać go do Drogmi Lotsały do klasztoru Njungnu Lung w Lato Mangkhar. Dali mu czarnego konia imieniem Senge Khadang, z siodłem zrobionym z cennego drzewa, jedwabny koc, dużą srebrną chochlę, piękny turkus oraz tekst zawierający osiem tysięcy wersów Pradżniaparamity napisanych złotem. Marpa otrzymał też wiele innych wartościowych przedmiotów, by miał czym zapłacić za nauki. Drogmi Lotsała nie miał jednak chęci go nauczać i Marpa dostał od niego niewiele wskazówek. Tym niemniej, nauczył się sanskrytu i porozmawiał z kilkoma indyjskimi uczonymi, którzy zachęcili go do podróży do Indii w celu dalszych studiów.
Drogmi Lotsała zwrócił Marpie konia, którego ten sprzedał za sześć sangów złota. Pojechał następnie do Nepalu i spotkał tam nauczyciela Czithera, który wprowadził go w cztery nasienne tantry, strażniczkę Dharmy Wetali, a także Połę Trongdziug, przekaz Hewadżry i związane z nim nauki tantry. W sumie Marpa pozostał w Nepalu przez trzy lata by przyzwyczaić się do upałów. Zaprzyjaźnił się w tym czasie z tybetańskim tłumaczem Nyo Jungpo i wraz z nim pojechał do Indii. Nyo udał się na wschód, a Marpa na zachód Indii w poszukiwaniu lamy.
Na zachodzie kraju, w mieście Lakszetra, spotkał panditę Jesze Njingpo, który udzielał nauk Gujasamadża. Przed ich otrzymaniem Marpa miał jednak przejść przez zatrute jezioro. Udał się więc do człowieka, który mieszkał w leśnej wiosce, dał mu prezent i zapytał, jak mógłby bezpiecznie dostać się na drugi brzeg. Człowiek ten posmarował mu całe ciało sokiem z pewnego ziela, ale mimo to zatruta woda sprawiła, że skóra zaczęła schodzić Marpie jak z węża.
Kiedy wrócił, otrzymał nauki Gujasamadży, Ciała Iluzorycznego, Przejrzystego Światła i wiele innych. Później wielu joginów, zarówno starszych, jak też młodszych kusulu, zgromadziło się na uczcie ganaczakry. Jeden przyjechał na szakalu, a inny zaś zjawił się na olbrzymim kocie. Kiedy ich zapytano kim są, odparli:
"Jesteśmy Kantapa i Pentapa, uczniowie Naropy"
Następnie Marpa otrzymał od nich nauki, szczególnie od Pentapy i pozostał w tym miejscu przez pięć lat.
Przez ten czas pozbył się niemal wszystkiego, co przywiózł ze sobą, poszedł więc do Nepalu by spotkać ludzi, którzy dostarczali towary z Tybetu. Potem wrócił do Indii i spotkał wielu lamów, przede wszystkim Jesze Njingpo i Pentapę, którzy traktowali go z wielką dobrocią. Każdemu z nich Marpa ofiarował mandalę wykonaną z jednego sangu złota. Pentapę tak to uradowało, że zabrał Marpę do klasztoru Pullahari, by spotkał się z Naropą.
W tym czasie w Nalandzie było czterech uczonych strażników bram: wschodniej strzegł Santipa; południowej Ngaki Łangczuk Drakpa; zachodniej Szerab Dziungne Bapa; północnej zaś Pullaharipa, czyli Naropa. Pentapa wskazał Naropę jako niedoścignionego pomiędzy nimi i tak oto Marpa spotkał swego guru, ofiarował mu złotą mandalę i poprosił o nauki. Naropa zamanifestował dziewięć bóstw Hewadżry i udzielił Marpie przekazu, a także nauk i instrukcji związanych z tantrą tego jidama.
Później Marpa spotkał Maitripę. Miało to miejsce na wschodzie Indii w pobliżu Gangesu w klasztorze Promiennego Kwiatu na szczycie Góry Buchającego Ognia. Od Maitripy otrzymał nauki Hewadżry, Topa Lurlang i esencję Mahamudry. Następnie wrócił do Naropy i poprosił o nauki Mahamaji. Naropa odpowiedział:
"Choć jestem ekspertem w tej nauce, muszę cię posłać do innego lamy, który posiada jej esencję"
Zadowolony z ganaczakry, którą odprawił Marpa, Naropa zwrócił się do trzech swoich zrealizowanych uczniów ze słowami:
"Ten Tybetańczyk uda się na wyspę na zatrutym jeziorze by otrzymać nauki Mahamaji od Sziwy Zangpo, czyli Kukuripy. Jeden z was ma go chronić przed niebezpieczeństwem trucizn; drugi przed niebezpieczeństwem dzikich zwierząt i innych przeszkód; trzeci będzie go chronił przed zagrożeniem ze strony ludzi i nieludzkich istot".
Wszyscy trzej zgodzili się, wówczas Naropa wyposażył Marpę w ofiary, potrzebne by uzyskać przekaz.
"Musisz przez dwa dni iść w wodzie po kolana", powiedział, "Lecz każdej nocy znajdziesz miejsce na spoczynek, wolne od niebezpieczeństw"
Kiedy Marpa wreszcie dotarł na miejsce, ujrzał siedzącego pod drzewem człowieka o ciele pokrytym włosami, twarzy podobnej do małpy i czerwonych oczach.
"Kto cię tu przysłał?" zapytał on Marpę "Dokąd idziesz? Czego chcesz?"
Marpa odpowiedział:
"Przysłał mnie Naropa bym znalazł Sziwę Zangpo i dostał od niego nauki Mahamaji. Czy to ty? Proszę, udziel mi ich"
"Być może Naropa wiele studiował", odparł tamten, "nie jest jednak mistrzem duchowym; być może medytował, lecz nie ma doświadczenia; może i przestrzega ślubowań, nie posiada jednak moralności. Jeśli ma nauki, powinien ci ich udzielić. To jest wyspa demona. Zabijam i zjadam każdego, kto tu przybywa"
Mówiąc to obnażył kły. Marpa pomyślał, bardzo niezadowolony:
"Naropa jest tak wysoko zrealizowaną istotą, a ten tu kwestionuje jego wielkość!"
Potem powtórzył:
"Jeżeli jesteś Sziwa Zangpo, przekaż mi nauki"
Kukuripa uśmiechnął się i rzekł:
"Rozgniewało cię, że rzuciłem wyzwanie imieniu Naropy?"
Marpa odparł, że tak. Wówczas jogin oświadczył:
"To znak, że Naropa jest twoim rdzennym lamą. A teraz chodźmy"
I poprowadził Marpę do swego mieszkania. Przez dwa tygodnie udzielał mu przekazów, a w końcu powiedział:
"Kiedy wrócisz wystarczy, że tylko o czymś pomyślisz i już będziesz w stanie to zrobić, dzięki mocy mojego błogosławieństwa. Wystarczy byś poprosił"
Marpa uczynił zgodnie z pouczeniem. Kiedy wrócił do Naropy, ten zapytał:
"Jak udała ci się podróż? "
Gdy Marpa odpowiedział, Naropa rzekł:
"Sziwa Zangpo jest być może wykształcony, nie jest jednak mistrzem duchowym; być może medytował, ale nie posiada doświadczenia; może i dotrzymuje ślubowań, ale nie ma moralności. Jest zaledwie istotą pokrytą włosem"
Marpa pomyślał:
"Chyba w naturze tych wysoce zrealizowanych istot leży to, że wątpią nawzajem w swoje osiągnięcia"
Wówczas Naropa zapytał:
"Czy to cię rozgniewało?"
"Nie, nie czuję gniewu", odparł Marpa.
"To znak, że ja jestem twoim rdzennym lamą, jednak Sziwa Zangpo jest naprawdę wielkim nauczycielem", oznajmił Naropa, a potem przekazał Marpie jeszcze raz nauki Mahamaji, były one takie same jak nauki Kukuripy.
Pewnego razu Marpa poszedł do miasta, gdzie spotkał Nyo. Stoczyli pojedynek Dharmy na temat nauk, które otrzymali. Kiedy Nyo został pokonany, zapytał:
"Kto jest twoim lamą? "
Marpa odrzekł:
"Na zewnętrznym poziomie jest tylko formą;
Na głębokim jest mantrą;
Na ostatecznym zaś jogin Dharmy
Jest lamą, który wskazuje ścieżkę wyzwolenia"
Później Naropa przekazał Marpie Gujasmadżę. Przed opuszczeniem nauczyciela Marpa przeprowadził ganaczakrę. Ofiarowując mu tormę prawą ręką, Naropa położył lewą na głowie Marpy i powiedział:
"Będziesz musiał jeszcze raz wrócić do Indii" Potem zaś dodał:
"Kwietna niebiańska istota
Jedzie na koniu syna bezpłodnej kobiety,
Cugle konia to włos żółwia.
Sztyletem z króliczego rogu
Zabija wrogów rozprzestrzeniania się Dharmy.
Niemi mówią, a ślepi widzą;
Głusi słyszą, a chromi biegną;
Słońce i księżyc tańczą, rozbrzmiewa głos muszli;
Małe dziecko i koło obracają się"
Następnie Marpa udał się do Bodhgaja by złożyć ofiary i spotkał tam Nyo. Poszli razem do lamy Bhalingsarji, który przekazał im nauki tantr Mandziuśriego, Jamantaki, Hewadżry, Nama Sangiti i Gujasamadży. Marpa pozostał tam przez siedem lat; tym samym jego pobyt w Indiach trwał w sumie dwanaście lat.
Razem z Nyo Marpa udał się do Nepalu, gdzie spotkał syna lamy Drogmi, który wyraził podziw dla jego realizacji. W odpowiedzi, Marpa zaśpiewał pieśń o wspaniałych naukach jakie otrzymał. Potem udał się do Zachodniego Tybetu, gdzie złożył hołd lamie Drogmi. Zebrało się mnóstwo ludzi, bo zobaczyć siedzących ramię przy ramieniu trzech tłumaczy. Drogmi pomyślał:
"Gdybym dał Marpie wszystkie nauki i przekazy gdy po raz pierwszy do mnie przybył, zostałby moim uczniem i następcą"
Uświadomienie sobie tego napełniło go żalem. Potem Marpa poszedł do Centralnego Tybetu, gdzie dzięki swym doskonałym naukom, stał się szeroko znany. W Namrze wydobywano wtedy złoto i Marpa otrzymywał go wiele w ofierze.

III. Zdolność doświadczenia samadhi
Ta część ma sześć aspektów:
(A) - ukazanie i przywołanie znaku;
(B) - proroctwo ujrzenia lamy;
(C) - wydychanie oddechu współczucia;
(D) - bycie wybranym przez lamę jak przepowiedziano;
(E) - ukazanie siebie jako samowyzwolonego;
(F) - ukazanie swego daru samadhi.

(A) Ukazanie i przywołanie znaku
Marpa Golek przybył z Phenyul i ofiarował Marpie dziesięć sangów złota i jedwab wart czterdzieści sangów oraz inne drogocenne rzeczy. Wówczas Marpa wyjaśnił znak z przepowiedni Naropy:
"Kwietna dakini nieba
Jedzie na koniu bezpłodnej linii ustnego przekazu.
Cugle ma z nie dającego się wyrazić włosia.
Rogiem nienarodzonego zająca
Zabija z góry powzięte koncepcje.
Niewysłowioną, niewypowiedzianą mową niemego Tilo
Ślepy Naro wyzwala, postrzegając niewidzialne znaczenie.
Upośledzone rozróżnianie głuchego Naropy
Nie przychodzi ani nie odchodzi
Na górze Dharmakai, Dharmy-Jako-Takiej.
Z woli Hewadżry, słońca i księżyca
Taniec staje się smakiem wielu;
Sława muszli biegnie w dziesięciu kierunkach,
Dmąc w stronę właściwych naczyń.
Koło jest Czakrasamwarą,
A dziecko nie chwyta się niczego.
Krąg linii ustnego przekazu obraca się"

(B) Proroctwo ujrzenia lamy
Marpa wrócił do Indii wioząc sześćdziesiąt sangów złota. Po drodze przejechał przez Nepal, gdzie spotkał swych poprzednich nauczycieli i złożył im ofiary. Dowiedziawszy się, że Naropa wszedł w działanie, tzn. osiągnął poziom, na którym mógł się rozpuszczać lub pojawiać ponownie wedle własnej woli, udał się do miasta Lakszetra na zachodzie i zapytał o Jesze Njingpo. Okazało się, iż mieszka on w lesie i usługuje mu kobieta z niższej kasty.
"Kiedy przyjdzie po wodę", powiedziano mu, "zapytaj ją, czy możesz się z nim zobaczyć"
Kiedy kobieta przyszła, Marpa wyraził swoją prośbę. Wskazując wielki dzban z wodą, który trzymała, kobieta odparła:
"Użyj jednej trzeciej tego dzbana do kąpieli i jednej trzeciej do picia"
Kiedy Marpa już się wykąpał, woda z kąpieli powróciła do naczynia i przekształciła się w jego białą esencję nasienną, bindu. Wtedy kobieta wykonała nad dzbanem ćwiczenie jogi i z jej tajemnego centrum wyemanowała czerwona esencja nasienna. Kiedy obie się zmieszały i Marpa ponownie się wykąpał, wszystkie jego konceptualne myśli rozpuściły się, gdy zaś napił się wody i spojrzał w głąb naczynia zobaczył pełne zgromadzenie bóstw Gujasamadży.
Wówczas pojawił się Jesze Njingpo. Kiedy Marpa wykonał przed nim pokłony nauczyciel zapytał:
"Czy jesteś wyzwolony od więzów przeszkadzających uczuć? Czy jesteś oczyszczony? Czy zrealizowałeś znaczenie Takości? "
Następnie udzielił mu czterech przekazów mocy, nauk o Ciele Iluzorycznym, Przejrzystym Świetle i innych.
Stamtąd Marpa powrócił na wyspę na bulgoczącym, zatrutym jeziorze na południu, gdzie mieszkał Sziwa Zangpo. Ofiarowali wspólnie ucztę ganaczakry, na którą służąca przyniosła trupa. Z obciętej górnej części jego czaszki zrobiła miskę i zmieszała w niej mocz Kukuripy z krwią nieboszczyka. Ten płyn samaja został następnie ofiarowany całemu zgromadzeniu, a kiedy przyniesiono go Marpie, wrzał. Spoglądając na płyn, Marpa ujrzał sylaby mantry Mahamaji i zrealizował jej esencję. Na ostatecznym poziomie zrealizował znaczenie Takości i pozostał przez siedem dni w niewzruszonym samadhi. Trwając w tym stanie studiował także znaczenie czterech jog i otrzymał nauki Gjuma Sangju. Potem przez miesiąc wykonywał ganaczakrę, a Sziwa Zangpo powiedział:
"Śniłem, że wspaniały Naropa o spojrzeniu słonia
Z dwojga swoich oczu wypromieniował ku Tybetowi
Światło słońca i księżyca.
Spotkasz Naropę.
Tak przepowiedział Sziwa Zangpo.
Potem dakini poprowadziła Marpę na wschód, gdzie na Cmentarzu Góry Buchającego Ognia przebywał Maitripa. Wszystkie trupy, choć rozkładające się, cuchnące i na wpół spalone, śmiały się tam, gwizdały i wydawały inne dźwięki. Ogień z ciemnozielonego miejsca kremacji, utworzył na niebie chmurę dymu, która wywoływała epidemie wszędzie, dokąd dotarła. Dlatego nazywano to miejsce Cmentarzem Góry Buchającego Ognia.
Kiedy Marpa ujrzał Maitripę siedzącego w cieniu drzewa, złożył ofiarę, żeby ucieszyć dakinie, a także wykonał ofiarowanie mandali, by sprawić przyjemność lamie. Z jednoupunktowionym umysłem wyraził prośbę i otrzymał tantry Topa Lurlang, Hewadżry i nauki Mahamudry. Dzięki temu był w stanie spocząć w naturze pierwotnego umysłu.
W tym czasie Maitripa przyjął Marpę na ucznia i dał mu cztery przekazy doniosłych wewnętrznych znaków. W rezultacie Marpa przeszedł etap podstawowej motywacji, osiągnął niewzruszone samadhi, utrzymywał ów niezmienny stan przez siedem dni i rozpoznał podstawową ścieżkę, trzy kaje. Jednocześnie pojawiły się różne znaki: przedmioty martwe ożyły, dwie emanacje czerwonych szakali przyjęły tormę, bezforemne dakinie wyższych, niższych i pośrednich krain zaczęły przemawiać, a całą przestrzeń wypełnili miejscowi strażnicy Dharmy grający muzykę. Maitripa przepowiedział, że Marpa powinien udać się do Krainy Śniegów na północy, gdzie znajdzie wiele odpowiednich naczyń.
Marpa wykonywał jeszcze przez miesiąc ganaczakrę pozostając z Maitripą. Pewnego dnia nauczyciel rzekł:
"Śniłem o kapitanie sterującym statkiem; Wznosił ku górze klejnot i chorągiew zwycięstwa;
A także o młodej dziewczynie spoglądające w lustro
I ptaku, który frunął unosząc proporzec.
Spotkasz Naropę"
W okolicach Różanego Ogrodu Wodnego Drzewa, Marpa ofiarował stukrotnie ucztę ganaczakry przed Boginią Kościanej Ozdoby, od której przyjął nauki Wadżry Czterech Siedzib. Bogini Kościanej Ozdoby powiedziała:
"Śniłam o człowieku dmącym w konchy z wierzchołków trzech gór
I o drodze prowadzącej od rozstajów trzech ścieżek w dolinie.
Dzięki lampie płonącej w wazie oświetlona jest cała ziemia.
Spotkasz Naropę"
Tak przepowiedziała.
Następnie Marpa odprawił ganaczakrę dla asystenta Naropy, nowicjusza Szeraba Sandzie i dla innych uczniów, prosząc by wypatrywali proroczych snów. Okazało się, że wszyscy mieli sny ze znakami, iż Marpa spotka Naropę. Potem Marpa przez miesiąc wykonywał ganaczakrę z Szerabem Sandzie, który pewnego dnia powiedział:
"Śniłem o wyprowadzaniu niewidomego człowieka z wielkiej równiny cierpienia,
I powierzaniu go komuś, kto rozproszy błąd ślepoty ukazując mu lustro umysłu.
Spotkasz znakomitego Naropę"
Tak przepowiedział Szerab Sangdzie.
Potem Marpa przez miesiąc wykonywał ganaczakrę przed Riripą, który powiedział:
"Śniłem ten sam sen jako Król Dharmy.
Szlachetna rodzina Króla Dharmy zanosiła prośby do bramina Sangszapy
i ugruntowała szlachetne właściwości.
Spotkasz Naropę"
Tak przepowiedział Riripa.
Potem Marpa odprawiał przez miesiąc ganaczakrę przed Kasoripą, który powiedział:
"Lustro Dharmakai, Umysłu-Jako-Takiego
jest jak absolutnie czysty krąg księżyca.
To niewzruszone znaczenie
ukaże w Pullahari Naropa.
Tak przepowiedział Kasoripa.

(C) Wydychanie oddechu współczucia
Marpa szukał przez miesiąc swego guru i kiedy przybył do Klasztoru Stosu Kwiatów, miał sen, że Naropa jechał po niebie na lwie, tarczy słońca i dysku księżyca, w otoczeniu dwóch partnerek. Kiedy Marpa wyraził swą prośbę, Naropa odpowiedział mu:
"Ja, Naro, wspierany przez dwie partnerki
Wkroczyłem w niedwoistość Odsłaniając znaki metod i mądrości,
Dosiadając lwa, Śpiewając i tańcząc na kręgach słońca i księżyca. Czy nie zwodzą cię twe złudne sny?"
Tego dnia, gdy Marpa spojrzał w niebo, zobaczył wyraźną jak tęcza przejrzystą formę Naropy. Kiedy wypowiedział swą prośbę, nauczyciel odparł:
"Jeśli wierzchowiec ciągłości, zaufaniai oddania nie będzie popędzany batem wytrwałości, dzika bestia chwytania i utrwalania wpadnie w pułapkę i zaplącze się w sieci samsary"
Po tych słowach Naropa zniknął. Marpa pobiegł za nim, chociaż jednak udało mu się go dostrzec, wizja Naropy wciąż mu uciekała. Wyczerpany Marpa biadał:
"O ja nieszczęsny;
Panie, czy nie spojrzysz na mnie w swym współczuciu?
Czy porzucisz tego, który nie ma Schronienia?
Ofiarowuję moje życie lamie
Proszę, spójrz na mnie, pogrążonego w niewiedzy"
Tak błagał, spoglądając w niebo. We mgłach otaczających ciemną górę zobaczył lamę i ruszył za nim, pomiędzy skały. Wówczas z nieba dobiegł go głos:
"Wszystkie rzeczy są jak pojawiające
się złudzenia.
Przejrzystość i pustka są poza słowami.
Twój umysł jest pomieszany w swej
samotności.
Oto natura tego, co relatywne"
Naropa zniknął jak odlatujący ptak, a Marpa, który mógł jedynie nadal wpatrywać się w niebo, powiedział:
"Panie, podobny ptakowi w locie,
Jeśli nie pojmę tego, czego nie sposób
wyrazić
Będę jak pies goniący cień ptaka,
Snujący się bezsensownie w pobliżu przepaści,
Czyż nie?"
Powiedziawszy to, skoczył w powietrze myśląc:
"Lama nie odchodzi w żadne konkretne miejsce, gdzie więc miałbym go szukać?"
Wtedy z przestrzeni dobiegł go głos:
"Wszystko jest nienarodzone
W Dharmacie, Dharmakai, Umyśle-Jako-Takim,
Jeśli ktoś nie rozluźni wężowego węzła
wahania,
Wówczas, jak igła o dwóch czubkach,
Nie osiągnie niczego"
Marpa, podążając za znikającą formą Naropy, dostrzegł lamę w przestrzeni. Uradowany, pomodlił się znów do niego, a Naropa rzekł:
"Ciało nielgnięcia jest podobne tęczy.
Jeżeli ktoś nie umie dostrzec go
gdy nie jest widoczne
Wówczas jak ślepiec patrzący
na przedstawienie,
Nie potrafi pojąć jego znaczenia"
Po tych słowach zniknął.
Marpa udał się wtedy pod Górę Ciemności, gdzie ujrzał ślad stopy lamy na Skale Wspaniałego Kryształu. Zbudował sobie most i wówczas zobaczył lotos, wyrastający na Rzece Różnorodnych Stokrotek. Potem na Skale Różnorodnych Klejnotów ujrzał białą wadżrę z drzewa sandałowego, a także trzy cudowne ślady stóp. Wspiął się na szczyt góry w pobliżu Płaskiej Kwadratowej Skały i modlił się do Naropy przez siedem dni. Kiedy lama się pojawił, Marpa wykonał pokłony i ofiarował mu ganaczakrę. Naropa wymieszał wtedy nektar w naczyniu z czaszki łyżką zrobioną z żebra i dał resztkę do wypicia Marpie, który po chwili doświadczył "ośmiu doskonałych smaków". Naropa rzekł:
"Najwyższa radość błogości jednego smaku
Wypełnia wielkie naczynie szczęśliwości.
Jeśli ktoś nie doznaje rozkoszy wielkiej błogości
Nektar radości się nie pojawia"
Potem Marpa znów szukał guru przez miesiąc, aż wreszcie ujrzał dziewięć bóstw Hewadżry na drzewie sandałowym, a także ośmiosylabową mantrę, obracającą się w centrum serca Jogini, oraz ślad stopy na Kryształowej Skale. Zanosząc kolejne prośby, spotkał Naropę w jego ziemskim ciele i ofiarowując mu złotą mandalę, poprosił o nauki. Wówczas Naropa powiedział:
"Jeśli ktoś nie ofiarowuje mandali Dharmaty Z równością jako podstawą
Przejawiania się, czystego od początku
Wówczas klejnotowa mandala lgnięcia Pogrąży się w świecie samsary,
Czyż nie tak?"
Tymi słowami odmówił przyjęcia mandali. Marpa ofiarował ją ponownie, lecz Naropa rzucił ją w powietrze, mówiąc:
"Ofiarowuję to lamie i Trzem Klejnotom"
Wtedy Marpa poczuł żal, lecz Naropa, czytając w jego umyśle, rzekł:
"Jeśli to złoto jest ci potrzebne, możesz mieć je z powrotem".
Po czym swą cudowną mocą odzyskał złoto, i wręczył je Marpie. Kiedy Marpa rozpylał złoty pył nad Naropą, część kruszcu spadła na włosy nauczyciela, część zaś do jego naczynia z czaszki. Złoto to przekształciło się w nektar, który Naropa wypił. Potem tupnął nogą i powiedział:
"Jeśli pragniesz złota, mogę zamienić w złoto cały ten świat, wystarczy, że go dotknę".
I zniknął.
Marpa ponownie poszukał Naropy i w końcu odnalazł go jedzącego kaszę z cudzej miski. Kiedy poprosił o nauki, Naropa, dając mu kaszę, powiedział:
"Zjedz to"
Marpa jednak odmówił. Wtedy Naropa powiedział:
"Najwyższa radość błogości jednego smaku
Wypełnia wielkie naczynie szczęśliwości.
Jeśli ktoś nie doznaje rozkoszy wielkiej błogości,
Nie doświadczy naczynia wielkiej szczęśliwości"
Po tych słowach przekazał Marpie esencję wyjaśnień Hewadżry i bezpośrednie nauki Panczakuli, jak również szczegółowe i skrócone Nauki Drogocennego Sekretu, Współwyłaniające Się Nauki Wadżrajogini i inne wskazówki. Potem powiedział:
"Idź do Maitripy by sprawdzić te instrukcje i dostać następne. "
Marpa otrzymał dalsze wskazówki od Maitripy i zebrał wiele tekstów. W ten sposób tantry i inne przekazy dotarły do Tybetu zarówno z linii Naropy jak też Maitripy.
Po zgromadzeniu tekstów Marpa znów zapragnął spotkać Naropę i odszukał go w Lesie Sandałowych Drzew. Realizując swój własny czysty umysł jako przejawienie się lamy, powiedział:
"Jako znaczenie powinno się rozpoznać nieprzychodzenie i nieodchodzenie.
Jeśli ktoś nie rozpoznaje nieprzychodzenia i nieodchodzenia
W wolności od działania, jasnym świetle Dharmaty,
Jest jak dzika bestia ścigająca miraż
Błąkająca się po równinie braku znaczenia,
Czyż nie jest właśnie tak?"

(D) Bycie wybranym przez lamę zgodnie z przepowiednią Marpa otrzymał błogosławieństwo dotykając dłońmi i stopami Naropy szczytu swojej głowy. Wtedy Naropa wezwał Tilopę, który pojawił się na niebie i pobłogosławił Marpę mówiąc:
"Poprzez słońce samowyzwolonej mądrości
W klasztorze Pullahari,
Rozprzestrzeń światło mądrości
Na istotę znaną jako Lodro,
Która rozproszy mrok niewiedzy w Tybecie"
Ponieważ tak przepowiedział Tilopa, Naropa odparł:
"Postąpmy tak, jak nakazał oświecony lama"
Następnie wraz z Marpą udali się do klasztoru Pullahari.

(E) Ukazanie siebie jako samowyzwolonego
Kiedy Naropa z Marpą wędrowali do klasztoru Pullahari, światowe dakinie usiłowały im przeszkodzić, ponieważ nie mogły znieść myśli, że Marpa przeniesie do Tybetu ich wysokie nauki o esencji życia. Nie będąc w stanie rozproszyć tych przeszkód, Naropa wezwał Tilopę:
"Mój syn, przepowiedziany przez lamę,
Właściwe naczynie Marpa Lodro,
Osaczony został przez przeszkody,
Spowodowane przez mary.
Opiekunie, proszę udziel swego błogosławieństwa"
Wówczas pomiędzy dakiniami pojawiła się gniewna emanacja Tilopy, rozległa jak przestrzeń i trzymająca różne rodzaje broni. Wystraszone i drżące, wszystkie dakinie złożyły ręce i powiedziały:
"O Ty w gniewnym ciele i przerażającej mowie,
dzierżący straszliwe bronie
Przyjmujemy w Tobie schronienie.
Nie jesteśmy przeszkodami.
Za siedem miesięcy zostanie przygotowany rydwanowy tron
Dla pełnego chwały Naropy.
Wtedy z gmachu Pullahari, w pałacu samopojawiającej się Oddijany
Powitamy przepowiedzianego w proroctwach, wyzwolonego samego przez się.
Za siedem miesięcy zaprosimy Naropę do Oddijany na rydwanie"
Tak błagały Tilopę, który przekształcił wówczas swą groźną formę w zwyczajną, a następnie w tęczowe światło. Marpa ujrzał wyłaniającą się z tego światła połowę ciała Tilopy i usłyszał cztery wersy jego nauk.
Podczas siedmiu miesięcy spędzonych w Pullahari Marpa otrzymał nauki Gujasamadży, tradycję Nagardżuny i jego uczniów, instrukcje do medytacji Rimnga, znaczenie Wielkiego Najwyższego Pełnego Chwały, przekaz mocy Drogocennej Tajemnicy, błogosławieństwa Tajemnej Mądrości Sindhura Wadżrajogini, instrukcje Przekazu Mocy Czterech Znaków Dakiń i błogosławieństwa ustnego przekazu linii Czakrasamwary.
Pod fundamentem klasztoru Pullahari zebrane są rozproszone Nauki Czterech Tantr:
"W centrum klasztoru tkwi znaczenie Tantry Matki;
U jego szczytu naucza się znaczenia Tantry Ojca. Z dziewięciu nauk nieformy, nauczano pięciu, a cztery należało otrzymać bezpośrednio od Kasoripy. Kasoripa nauczał Światła Uważnej Mądrości, Koła Sieci Kanałów i Wiatrów, Lustra Zewnętrznego Zrównującego Smaku oraz Drogocennej Mowy Wielkiej Szczęśliwości"
Marpa wykonał pokłony i okrążył Naropę, otrzymując pełny przekaz mocy mandali emanacji wraz z błogosławieństwem. Umieścił stopę Naropy na czubku swojej głowy i wykonał ganaczakrę wraz z ofiarowaniem torm. Wtedy nauczyciel położył lewą dłoń na głowie Marpy i przepowiedział:
"Jogin, który ujrzał znaczenie przenikającej wszystko pustości
Będzie dzierżył klejnot panującego króla.
Zniknie kwiat rodzinnego nieba,
Jednak rzeka linii nauk płynąć będzie nadal.
Rim Nga ma jedno znaczenie
W przenikającej wszystko Dharmie-Jako-Takiej.
Przywiązanie, jak rysa na kamieniu, znika;
Samsara, jak litery pisane na wodzie, również zniknie sama z siebie.
W czasie twego ostatecznego przejścia przybędę i poprowadzę cię do krainy Buddy. W przyszłości odrodzisz się spontanicznie na lotosie, na wyspie Harikapa we wschodnich Indiach. Spotkasz się ze mną u Szri Prawaty w południowych Indiach i zwany będziesz Niezniszczalnym Wadżra Guptą.
Poprzez Nauki Działania zdobędziesz oświecenie, najwyższe osiągnięcie w tym życiu. Będziesz miał wielu uczniów, spośród których niektórzy zamieszkają w jednym z niebios przez trzynaście pokoleń.
Rozkwitną nauki najwyższego błogosławieństwa. "
Tak przepowiedział Naropa. Potem rzekł:
"Udam się do Oddijany"
Marpa zastanawiał się czy nie zostać w Indiach, lecz Naropa natychmiast odczytując jego myśli, powiedział:
"Wracaj do Tybetu. My, czterej jogini, daliśmy błogosławieństwa w czterech kierunkach. Krisznaczarja pobłogosławił wschód, Nagardżuna, południe; Indrabhuti, zachód, ja zaś pobłogosławiłem północ, Krainę Śniegów. Nie ociągaj się więc. Wracaj do swego kraju. Na północy znajdziesz wiele właściwych naczyń."
Trzynastu lamów związanych z naukami Dharmy, w tym Serlingpa, dało Marpie nauki i pobłogosławiło go. Szczególnie błogosławieństwa Naropy i Maitripy były niedoścignione.
W sumie Marpa spędził w Indiach dwadzieścia lat, dwanaście z Naropą i siedem z Maitripą. Z tych dwóch mistrzów jednak Naropa był rdzennym lamą Marpy, nie mającym sobie równych. Podczas podróży powrotnej do Tybetu Marpa spędził pewien czas w Bodhgaja; przybył tam w czasie wielkiego festiwalu. Za dnia ofiary składali ludzie, a w nocy bogowie, manuszowie, nagowie, jakszowie, gandharwowie, kinarowie, asurowie, mahoragowie, rakszowie i inne istoty. Pewnej nocy tłum rozkrzyczał się wyjątkowo hałaśliwie, a rankiem znaleziono martwego ogromnego rakszę, którego głowa miała pięć metrów średnicy. Żeby uspokoić przerażonych ludzi Marpa wykonał Połę i rzucił ciało w stronę skały Tokmo. Wszyscy wyrazili mu swą wdzięczność.
Potem Marpa poszedł do każdego ze swych lamów, by się z nimi pożegnać. Ostatnim był Sziwa Zangpo, który mieszkał w Halaparpata na zatrutym jeziorze. Marpa zaśpiewał mu długą pieśń, a wszyscy, którzy ją usłyszeli, rozpłakali się ze wzruszenia. Potem, kiedy przekroczył Ganges, zaczęło go ścigać dwóch bandytów z niskiej kasty, Szikjipów. Przestraszony, zwizualizował lamę na szczycie swej głowy i stał się niewidzialny dla złoczyńców, którzy zawrócili. Marpa poczuł bezgraniczną wdzięczność dla lamów i nabrał jeszcze większego zaufania i oddania dla nich wszystkich.
Potem udał się do miejsca zwanego Paciltra, nad Gangesem i spotkał tam kobietę pilnującą sadu. Kiedy poprosił ją o owoc, odpowiedziała:
"Poproś moją matkę"
Zrobił to i odkrył, że kobieta jest joginią. Używając mudry płomienia spowodowała, że wszystkie owoce, winogrona, jabłka i inne, spadły na ziemię. Kiedy Marpa otworzył jeden z owoców i zajrzał do środka, zobaczył wyraźnie piętnaście doskonałych żeńskich bóstw z tradycji Nektarowego Światła. Zarówno matka jak i córka były dakiniami.
Stamtąd Marpa pojechał do Nepalu i przyłączył się do pewnych joginów ofiarowujących ganaczakrę na Cmentarzu Ramadoli. Powiedzieli mu:
"Musimy się pospieszyć i zakończyć te ofiarowania, bo przyjdą dakinie"
Marpa poczuł niesmak z powodu ich lęku i pomyślał:
"Jakże jestem wdzięczny, że spotkałem takiego nauczyciela jak Naropa; muszę wrócić do Indii."
O świcie zasnął na krótko i miał sen, w którym pojawiła się przed nim kobieta odziana w liście. Położyła prawą dłoń na głowie Marpy i powiedziała:
"Nie wracaj do Indii, idź dalej do Tybetu. Czeka tam na ciebie wiele odpowiednich naczyń. Nie napotkasz już więcej na swej drodze żadnych przeszkód"
Tak przepowiedziała i dała mu błogosławieństwo.
W Nepalu, w świątyni Rinczen Tsul, Marpa otrzymał praktykę Nektarowego Światła i przekaz bezpośredniej realizacji Ralczikmy od Lamy Paindapy. Miał wówczas sen, w którym zobaczył Maitripę jadącego na lwie po niebie. Ułożył o tym pieśń i zaśpiewał ją Paindapie.
Następnie Marpa przybył do Liszokary, gdzie ujrzał we śnie dwie braminki, mające na sobie świętą nić, trzymające kwiaty i recytujące wedy. Powiedziały mu: "Idź na południe, do Szri Parwaty i postaraj się dostać nauki od Wielkiego Bramina"
Marpa odparł:
"Nie wiem jak się tam dostać"
Braminki odpowiedziały:
"Bracie, nie lękaj się. Przeniesiemy cię tam" po czym posadziły go w lektyce, i poleciały z nim do Szri Prawaty. W lesie drzew laksza Marpa odnalazł
Sarahę, nagiego i pokrytego popiołem, z włosami związanymi w węzeł na czubku głowy i partnerką u każdego boku. Marpa otrzymał od niego nauki Mahamudry. Później zaśpiewał o tym doświadczeniu Marpie Golekowi.
W tym samym czasie Marpa Golek, mający czyste oddanie dla lamy, pomyślał:
"Mój lama nadal nie wraca do Tybetu, nie wiem czy umarł w Indiach czy zamierza wreszcie tu przybyć? Jeśli przybędzie, powinienem wyjść mu naprzeciw
i powitać go"
Udał się więc w drogę i spotkał Marpę w Kongphu. Marpa dał swemu uczniowi rubinową malę, która należała do Naropy oraz wadżrę i dzwonek, które były własnością Maitripy. Przekazał mu także pieśń o Nauce Sześciu Dharm Serca Wadżry i inne.
W Njagro, w miejscu zwanym Kong Karpo, Marpa spotkał bogatego dziadka Marpy Goleka, który założył tam szkołę filozoficzną. Na prośbę wielu uczniów Marpa zaśpiewał wówczas pieśń o swych spotkaniach z nauczycielami w Indiach, o ich różnych naukach, szczególnie zaś o spotkaniu Naropy i wskazówkach, jakie od niego dostał.
Potem udał się do Lhotrak na południu, gdzie zaczął prowadzić życie ukrytego jogina. Ngok Szungpa, Metsonpo, Tsur Łangne i inni zgromadzili się tam i otrzymali wiele nauk. Pewnego dnia w Lho Lajak, Marpa Tonse założył szkołę medytacyjną i zaprosił tam Marpę. Po drodze, ujrzawszy chłopa orzącego pole, Marpa powiedział:
"Spójrz tu i przekonaj się czy praktykowałem bodhiczittę czy też nie"
Po czym podniósł kamień, spod którego wypełzło wiele mrówek, a gdy podstawił rękę, wszystkie weszły na jego dłoń.

(F) Ujawnienie Daru Samadhi
1.Przynależność do linii przynosi wielką sławę.
2. Przebywanie w strumieniu błogosławieństw sprowadza instrukcje Mahamudry.
3. Zdolność do przebywania w samadhi przynosi panowanie nad praną i umysłem.

1. Przynależność do linii przynosi wielką sławę.
Czyż linia nie jest sławna?
Dakini posiada Dharmakaję.
Czyż praojciec nie jest sławny?
Tilo jest najwyższym Buddą.
Czyż Lama nie jest sławny?
Naro posiada oko Dharmy.
Czyż nauki nie są sławne?
Posiadam trzy klejnoty, których nie mają inni.
Czyż nie jestem sławny?
Jestem jedynym synem serca Naropy.

2. Przebywanie w strumieniu błogosławieństw sprowadza instrukcje Mahamudry.
Choć wszyscy praktykujący posiadają linię,
Jeśli ktoś ma linię dakini, ma wszystko.
Choć wszyscy praktykujący posiadają praojca,
Jeśli ktoś ma Tilo, ma wszystko.
Choć wszyscy praktykujący posiadają lamę, Jeśli ktoś ma Naro, ma wszystko.
Choć wszyscy praktykujący posiadają nauki,
Jeśli ktoś ma linię ustnego przekazu, ma wszystko.
Wszyscy osiągają buddę poprzez medytację.
Lecz jeśli ktoś osiąga stan buddy bez medytacji,
To jest właśnie ostateczne oświecenie.
Nie ma niezwykłych osiągnięć bez praktyki,
Lecz są niezwykłe osiągnięcia bez praktyki.
Poszukując, wszyscy odnajdą oświecenie,
Lecz znaleźć bez szukania, oto prawdziwie wielkie odnalezienie.
Marpa powiedział:
"Będę przekazywał instrukcje Mahamudry nie szukając ich u innych"

3. Zdolność do przebywania w samadhi przynosi władzę nad praną i umysłem.
a. Panowanie nad zjawiskami nie poddającymi się kontroli.
b. Panowanie nad Połą Trongdziug.

- a. Panowanie nad zjawiskami nie poddającymi się kontroli.
Wraz z poruszającym się w kanałach wiatrem bodhiczitta przenika ciało;
W pełni przebudzone biczem jednego smaku,
Manifestuje się Przejrzyste Światło, nie przychodząc, ani nie odchodząc.
Właściwości lamy należą do linii.
Natura samsary nie posiada podstawy
Natura przejawiania się jest
nienarodzona.
Naturą umysłu jest jedność.
Ten, kto zawsze pozostaje
w Przejrzystym Świetle
Nie ujrzy miasta bardo.
Wyemanuj cielesną formę
dla innych.
Nienarodzona Dharmakaja
jest wolna od stwarzania.

- b. Panowanie nad Połą Trongdziuk: W sumie Marpa demonstrował Połę Trongdziug siedem razy w Tybecie i raz w Bodhgaja w Indiach. Pewnego razu kilku chłopów wyprawiło się z jakiem w górne partie doliny, by kosić trawę. Kiedy zwierzę zdechło, Marpa powiedział: "Pójdę na spacer, a wy skoście trawę i zwiążcie ją w snopek. Jak wkrótce stanie na nogi. Kiedy to zrobi, załadujcie snopek na jego grzbiet" jak niedługo potem wstał, i chłopi załadowali nań siano. Kiedy dojechali do domu, zwierze znowu padło martwe, lama zaś powrócił.
W czasie udzielania nauk Czterech Siedzib Marpa powiedział:
"Tantra jest pomyślną, niezależną ścieżką, stosujmy się więc do znaków i weźmy się zaraz za praktykę. Dziś pokażę wam pewne przedstawienie, lecz cokolwiek się stanie, nie ruszajcie mego ciała"
Potem wykonał połę trongdziug nad martwym ciałem jaskółki. Po chwili ptak ożył i poleciał do pobliskiej wioski, gdzie grupa dzieci obrzuciła go kamieniami. Uderzony ptak spadł na ziemię. Mnisi natychmiast owinęli go tkaniną i zanieśli do domu. Po pewnym czasie jaskółka umarła, a świadomość lamy wróciła do jego ciała. Marpa tak skomentował to doświadczenie:
"Wchodząc w niepomyślną formę, nieomal wplątałem się w życie pełne przeszkód"
Kiedy Marpa udzielał nauk, mnisi na zmianę ofiarowywali mandalę. Gdy nadeszła kolej pewnego młodego mnicha, stanął on przy filarze, by chronić świątynię przed ptakami. W chwilę później nadleciał gołąb i mnich rzucił w niego kamieniem z taką siłą, że go zabił. Bardzo był tym zmieszany, Marpa jednak podszedł doń i zapytał:
"Czy ten gołąb jest martwy? "
Kiedy mnich potwierdził, Marpa rzekł:
"Coś ci pokażę"
Potem powoli osunął się na ziemię, a gołąb uleciał w niebo. Po pewnym czasie świadomość Marpy powróciła do jego ciała i powiedział on znużonym głosem:
"Z tak niekorzystnego ciała trudno mi było wyprowadzić świadomość.
W ptasiej formie iluzorycznego ciała,
Posiadając skrzydła zjednoczonego
doświadczenia,
Ćwicz zręcznego ptaka umysłu
I spotkaj syna z matką, ptaka z pisklęciem"
W pobliżu wysokiego urwiska zdechło stare dri (krzyżówka jaka i krowy) . Kiedy Marpa wykonał trongdziug, jego świadomość weszła w dri, które podeszło do drzwi chaty i powiedziało:
"Praktykuj nauki tak jak naucza lama.
Pędzący koń kanałów, wiatrów i kropel,
W pełni pobudzony biczem jednego smaku,
Uwalnia dri z urwiska niebezpieczeństw"
Kiedy indziej, gdy grupa myśliwych zabiła sarnę, Marpa za pomocą Trongdziug przeniósł swą świadomość do jej ciała. Wchodząc do chaty rzekł:
"Praktykuj tajemne nauki dakiń
Zgodnie z instrukcjami lamy.
To spełnia wszystkie życzenia.
Znajdź spełniającą życzenia sarnę"
Kiedyś jeden ze sponsorów zaprosił Marpę do domu by okazać mu cześć. Gdy Marpa wykonał Trongdziug nad martwym jagnięciem, wstało ono i powiedziało:
"Poprzez ślubowanie tajemnego serca dakiń
I nieśmiertelny nektar mądrości,
Jogin medycyny Dharmy
Przywraca do życia martwe jagnię,
Sprawiając, że tańczy"

W wieku osiemdziesięciu ośmiu lat, rozwinąwszy nieograniczone właściwości, Marpa opuścił ten świat czternastego dnia dwunastego miesiąca Roku Ptaka, kiedy słońce wzeszło nad górą.